Drużyna Harcerek "Szczyty Górskie"

Clark, New Jersey, Stany Zjednoczone

Legendy o Powstaniu Państwa Polskiego

4. Zna trzy legendy związane z powstaniem Państwa Polskiego.

 
Dawno, dawno temu trzej bracia Lech, Czech i Rus wyruszyli w świat, w poszukiwaniu nowego miejsca dla siebie i swojego ludu.

Lech udał się na północ. Szedł długo przez puszcze, przedzierał się przez gąszcze, przebywał moczary, kierując się tylko słońcem lub biegiem wód, aż wyszedł na równinę i zatrzymał się na wielkiej polanie u stóp rozłożystego dębu. Miejsce spodobało się Lechowi. Kiedy rozmyślał o przyszłości, wśród gałęzi dębu ujrzał orle gniazdo. Uznał to za dobry znak i pomyślną wróżbę. Białego orła wybrał sobie na znak swój i swojego ludu, a gród, który zbudowano, nazwał Gnieznem.

Niedaleko od Gniezna, nad jeziorem Gopło, wznosił się gród Kruszwica. Tam mieszkał książę Popiel, który rządził krajem groźnie i surowo. W rządach pomagała mu okrutna księżna. Od czasów Lecha obyczaj nakazywał zwoływać w ważnych sprawach starych gospodarzy, czyli kmieci. Taka rada, złożona z kmieci, nazywała się wiecem. Popiel nie chciał zwoływać wieców, bo chciał decydować sam. Zaprosił więc stryjów na ucztę, jego żona przyprawiła trucizną miód oraz wino i otruła wszystkich. Ciała otrutych stryjów wrzucono do Gopła. Zbrodnia jednak została szybko ukarana. Z ciał zaczęły wylęgać  się myszy i ogromne stado ruszyło w stronę zamku Popiela. Przerażony Popiel, nie umiejąc walczyć z takim nieprzyjacielem, ratował się ucieczką i z całą rodziną szukał schronienia w murowanej wieży, mieszczącej się na wyspie jeziora Gopło. Myszy jednak popłynęły za nimi, dopadły jego, żonę, dwóch synów i.... zagryzły.

Do dzisiaj w Kruszwicy nad jeziorem wznosi się wieża (Mysia Wieża), która przypomina turystom o legendarnych czasach Popiela.

Podczas rządów Popiela, niedaleko Kruszwicy, miał własną zagrodę pewien  kmieć - Piast Kołodziej, który był doskonałym rolnikiem, uczciwym i pracowitym człowiekiem. Chętnie służył sąsiadom radą i pomocą, za co wszyscy go bardzo szanowali. Na postrzyżyny swojego najstarszego syna  Piast zaprosił  sąsiadów, by upamiętnić to zdarzenie,  a dziecku zapewnić życzliwość. Pojawili się również dwaj nieznajomi wędrowcy, prosząc Piasta o gościnę. Gościnność w dawnych czasach była najświętszym obowiązkiem, toteż Piast i Rzepicha (żona Piasta) radośnie przyjęli przybyszów. Goście uczestniczyli w postrzyżynach chłopca,  nadali mu nawet  imię Siemowit (Ziemowit). Poza tym, w cudowny sposób  rozmnożyli jedzenie i napoje, z czego zadowoleni byli wszyscy obecni, ponieważ uznali to za dar bogów.